wtorek, 31 maja 2016

Układ - Elle Kennedy

"Czasem ludzie wkradają się w twoje życie i nagle nie masz pojęcia, jak mogłeś żyć bez nich."

Pewnego pięknego dnia kiedy buszowałam po internecie trafiłam na stronę wydawnictwa Zysk & S-ka, o którym słyszałam ale nie specjalnie się nim interesowałam. Z ciekawości weszłam w zakładkę "ZAPOWIEDZI" i moją uwagę przyciągnęła książka "Układ" autorki Elle Kennedy. Ostatnio mam fazę na tego typu lekturę a opis brzmiał niezwykle zachęcająco. Od tej chwili z niecierpliwością czekałam aż książka pojawi się na półkach w księgarniach. Przyznam, że w tamtym czasie codziennie zerkałam na strony Matras czy Empiku. 


W końcu moja anielska cierpliwość została wynagrodzona i w moich łapkach pojawił się jeszcze ciepły egzemplarz "Układu". Szybko przygotowałam sobie kącik do czytania i zabrałam się z zapałem za lekturę. Przeczytanie jej zajęło mi kilka godzin (czytaj: zarwałam nockę).  Jak tylko dotarłam do ostatniej strony wiedziałam, że poznanie historii Hannah i Garretta to strzał w dziesiątkę. To co stworzyła autorka to zwykła historia niezwykłej miłości. 


Główną bohaterką jest Hannah Wells, która ma problem. Od kilku tygodni podkochuje się w pewnym chłopaku, z którym chodzi na zajęcia. On nawet nie wie, że ktoś taki jak Hannah istnieje. I co z tym fantem zrobić? Z pomocą przychodzi Garrett, który proponuje jej układ. Ona pomoże mu zaliczyć test a on sprawi, że zwróci ona na siebie uwagę chłopaka, do którego czuje miętę. Czy dziewczyna pójdzie na układ z niegrzecznym chłopcem by zwrócić uwagę ukochanego? Jednak z czasem to co wydawało się proste okazuje się bardziej skomplikowane zwłaszcza, że oboje zaczynają coś do siebie czuć.  Czy w tej sytuacji Hannah zdecyduje się wybrać Garretta, który ma opinię kobieciarza? A on czy przyzna, że dziewczyna jest dla nie kimś więcej niż tylko przyjaciółką, której pomaga w zdobyciu uwagi innego?

"(...) Żeby pomóc ci się przekonać, że dobrze jest poluzować sobie od czasu do czasu. Słuchaj, jestem dziś kierowcą, ale proponuję ci coś więcej niż bycie jedynie twoim kierowcą. Będę twoim ochroniarzem, barmanem i co najważniejsze, twoim przyjacielem. Obiecuję, że będę się dziś wieczorem o ciebie troszczył, Wellsy."

Cóż więc mogę powiedzieć/napisać o tej książce nie psując zabawy z czytania? Na pewno to, że jestem w niej totalnie zakochana (głównie w Garrettcie). Jego po prostu nie da się nie lubić czy kochać. Choć początkowo zachowuje się jak typowy sportowiec to z czasem pokazuje, że nie jest takim pustogłowym mięśniakiem za jakiego go uważają. Okazuje się, że oprócz mięśni posiada też rozum.  Natomiast jeśli chodzi o Hannah to bywało różnie. Raz ją lubiłam a raz nienawidziłam. W niektórych momentach tak mnie wkurzała, że miałam ochotę wejść do książki i nią potrząsną. Zwłaszcza w tym fragmencie jak rzuciła się na Garretta by ją "naprawił". Z drugiej strony można ja zrozumieć po tym co przeżyła. Tak właściwie oboje w trakcie czytania zmieniają się: ON staje się bardziej stały i odkrywa iż posiadanie stałej dziewczyny jest niesamowite a ONA odkrywa, że mimo koszmaru jaki przeżyła w przeszłości może cieszyć się życiem seksualnym. 

Poznając ich historię natkniemy się na kilka postaci drugoplanowych, które albo wzbudzą naszą sympatię albo jej po prostu znielubimy. Ja osobiście to lubianych zaliczam większość z nich. Nie mniej są też postacie negatywne, bez których byłoby nudno. W końcu muszą być i takie i takie. 

Podsumowując autorka wykonała kawał dobrej pisarskiej roboty tworząc tę cudowną i zabawną historię, do której jeszcze nie raz wrócę. Dla mnie "Układ" ma miano bestsellera i zalicza się do moich ukochanych książek wyróżnionych na specjalnej półce. Podziękowania należą się również wydawnictwu, które umożliwiło polskim czytelnikom poznanie Hannah i Garretta i ich perypetii tych smutnych i tych zabawnych. W tym też przypadku nie znajduję niczego do czego mogłabym się przyczepić. Okładka nawet ładna (choć oryginalna też niczego sobie), żadnych literówek (co zauważyłam w kilku innych książkach z innych wydawnictw), czcionka w sam raz ani za mała ani za duża. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić "Układ" tym co jeszcze nie przeczytali tej książki. Jestem pewna, że serducho zabije wam szybciej dla Garretta Grahama. 

Moja ocena: 10/10

Tytuł polski: Układ
Tytuł oryginału: The Deal: An Off-Campus Novel
Autorka: Elle Kennedy
Wydawca: Wyd. Zysk & S-ka
Data wydania: luty 2016
Ilość stron: 464





sobota, 9 stycznia 2016

Angelfall. Penryn i Świat Po - Susan Ee

I mamy kontynuację przygód córy człowieczej Penryn i archanioła Rafaela. Po wydarzeniach w gnieździe aniołów dziewczyna wraz z odnalezioną siostrą i matką trafi do obozu ruchu oporu. Jednak "zła sława" matki i siostry zamienionej w potwora sprawia, że i tu nie jest bezpiecznie dla niej i jej bliskich. Postanawia więc opuścić obóz i wraz z matką i uratowaną przed szarańczakami kobietą udają się na poszukiwanie Paige, która uciekła przed nie zrozumieniem. Niestety jak zwykle Penryn odgrywając bohaterkę daje się złapać aniołom i trafia do Alkatraz, gdzie znajduje się laboratorium aniołów. Tam dowiaduje się, że jej siostra podąża śladem Beliala, który razem z Urielem znajduje się w nowym gnieździe. Czy dziewczynie uda się uratować Paige przed demonem? Co zrobi gdy na swej drodze ponownie spotka Raffego? 

"Angelfall. Penryn i Świat Po" to świetna kontynuacja dalszych losów ulubionych bohaterów "Angelfall". Kontynuacja, która okazała się bestsellerem podobnie jak jej poprzedniczka. Zwykle jest to trudne i kolejne części nie są już tak dobre jak pierwsza. W tym wypadku autorka spisała się na medal. Jest świetna akcja, zabawne dialogi (głównie między Penryn i bliźniakami). No i oczywiście pojawia się bardzo powoli zakazany wątek miłosny. 


- Jesteś przeurocza, kiedy się boisz.
Posyłam mu gniewne spojrzenie.

- Dobra, dobra, ty też jesteś uroczy,jak się boisz.
Wybucha śmiechem.
- Chciałaś chyba powiedzieć,że jestem powalająco przystojny, kiedy się nie boję. Bo przecież nie mogłaś kiedykolwiek widzieć, żebym się bał.

Okładka jest moim zdanie lepsza od tej z pierwszej części. Można nawet na jej podstawie domyśleć się gdzie wyląduje Penryn. Idealnie oddaje urok treści, która podbiła na świecie miliony nastoletnich serc.

Ogólnie jestem zachwycona całością i bardzo wdzięczna autorce za stworzenie tak wspaniałej książki. Szkoda tylko, że w tej części Raffe pojawia się dopiero pod koniec, ale i tak warto przeczytać choćby dla samej Penryn, która walczy o zapewnienie bezpieczeństwa matce i siostrze. Zapraszam więc do lektury, która umili wam te długie zimowe wieczory.


"- To niebezpieczne być ze mną.

- To niebezpieczne nie być z tobą."



Tytuł polski: Angelfall. Penryn i Świat Po

Tytuł oryginału: World After
Autorka: Susan Ee
Wydawca: Wydawnictwo FILIA
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 353
Cena: 36,90

Okładki książek z różnych krajów:













Ci co przeczytali będą wiedzieli co przedstawia zdjęcie :)

piątek, 11 września 2015

Wielki Książkowy Stosiki

Przez ostatnie kilka miesięcy rzadko tu zaglądałam. Co nie znaczy, że przestałam się interesować książkami. W ciągu tych miesięcy udało mi się zebrać dość pokaźny stosik. Znajdują się tu zarówno najświeższe nowości (takie jak After) i nieco starsze pozycje (np. Przekraczając granice). No zaczynam. na pierwszy ogień pójdzie stosik z fantastyką.


1. Zbieracz burz. Tom. 1 - Maja Lidia Kossakowska 
2. Siewca wiatru - Maja Lidia Kossakowska
3. Na tropie jednorożca - Mike Resnick
4. Przekraczając granice - Oksna Pankiejewa
5. Droga królów - Brandon Sanderson

Najciężej z tego stosiku było zdobyć "Przekraczając granice". Jedno z wyd. tj. Papierowy Księżyc zapowiedziało wydanie nowej wersji, ale jak na razie ani widu ani słychu. A te, które ja mam to jest wydanie z 2010 roku i zostało wydane przez Fabrykę Słów. Za to najbardziej grubą książką jaką kiedykolwiek widziałam jest "Droga królów", która ma ponad 1000 stron. Wow :) Zaś dwie pierwsze pozycje znalazły się w moim posiadaniu po przeczytaniu "Żarna niebios", które okazały się świetną literaturą.





Drugi stosik to mieszanka. A są tu głównie dytsopie i fantastyka. Zwykle nie lubię czytać dystpii, ale niektóre są nawet całkiem niezłe.

1. Akademia dobra i zła - Soman Chainani
2. Sny bogów i potworów. Cz.1 - Taylor Laini
3. Lilith. Tom. 1. Dziedzictwo - Jo E. Rach
4. Paragraf 5 - Kristen Simmons
5. Zakon Mimów - Samantha Shannon
6. Krwawy szlak - Moira Young
7. Czerwona królowa - Victoria Aveyard

Największe rozczarowanie to "Lilith". Choć okładka jest cudowna treść już nie jest. Za to najbardziej wyczekiwaną i ukochaną książką jest ... "Sny bogów i potworów. Cz.1". Ta książka została wydana dzięki wspólnym siłom fanów Taylor Laini. Teraz po kilku miesiącach oczekiwania w moich łapkach jest również druga cz. "Snów bogów i potworów" ale o tym będzie innym razem.


Kolej na trzeci stosik, który podobnie jak ten powyższy jest mieszanką różnych książek. Z tego stosiku mam przeczytane (na razie) tylko 3 książki. Na pozostałe jeszcze przyjdzie czas. A co tu mamy:

1. Komnaty - Sarah Gerdes
2. Lewa ręka Boga - Paul Hoffman
3. Prawo przyciągania - Simone Elkeles
4. Zwierzomówcy. Znak Pająka - Jacob Grey
5. Burza - Julie Cross 
6. Imperium robotów. Bunt człowieka - Mark Stay
7. Chłopak Nikt - Allen Zadoff

Tutaj nie ma żądnego rozczarowania. Wszystkie te książki przypały mi do gustu. Najbardziej jednak "Prawo przyciągania", na które czekałam ponad dwa lata i prawie straciła nadzieję, że w ogóle wyd. AMBER je wyda. Jaki przeżyłam szok kiedy przeczytałam na FB, że jeszcze w tym roku ta książka się ukażę. Prawie dostałam zawału. Natomiast "Imperium robotów. Bunt człowieka" została kupiona pod wpływem impulsu. Zwykle nieco długo zastanawiam się nad kupnem książki, ale ta jakoś tak mnie przyciągnęła, że nie mogłam wyjść z księgarni bez niej. Okazała się nawet niezła jak na mój gust. "Komnaty" i "Zwierzomówcy" to właściwie prezent dla siostry ale jako. że obie mam podobny książkowy gust to i ja się na nie skusiłam.



Czwarty stosik na horyzoncie. Tutaj skromie. Tylko dwie książki. Są to raczej książki dla starszych czytelniczek, a już ta druga na 100%.  A wszystko zaczęło się od Greya :)

1. Cztery sekundy do stracenia - K.A.Tucker
2. Dotyk ciemności - C.J.Roberts

Jak się domyślacie są to właściwie erotyki. I o ile "Cztery sekundy do stracenia" są nieco łagodniesze o tyle w 'Dotyku ciemności" jest naprawdę ostro. Z tej kupki zdecydowanie wolę tę pierwszą książkę, która podbiła moje serce.





Czas na ostatni stosik i składa się on z książek, o których jest dość głośno. Ja sama uważam, że są one całkiem niezłe i przyjemnie się czyta. A boski Hardin stał jednym z moich ulubionych męskich bohaterów (mimo, że czasami mu odwala).


1. After. Płomień pod moją skórą
2. After. Już nie wiem kim bez Ciebie jestem
3. After. Ocal mnie
4. After. Bez siebie nie przetrwamy

Jeden z moich ulubionych stosików. Pierwsza część rzuciła mi się w oczy w Biedronce i postanowiłam ją kupić. Jak tylko zaczęłam czytać nie mogłam się od niej oderwać. Bez wahania sięgnęłam więc po pozostałe książki. Najbardziej cieszy mnie jak wydawnictwa dokańczają wydawać serie i teraz After ładnie wygląda na mojej półce z książkami.



To tyle na temat Wielkiego Książkowego Stosiku. Niestety zabrakło tu takich książek:

1. Płomień - Gina Damico
2. Świat Czarownic - Andre Norton
3. Błękitny księżyc. Cz, 1 - Simon R. Green
4. Szczurynki - Olga Gromyko
5. Dzień, w którym umarłam - Belen Martinez Sanchez
6. Nieludzie - Kat Falls

W ostatnich kilku miesiącach choć miałam książkowy przestój (jeśli chodzi o czytanie) to mimo to udało mi się zebrać dużo fajnych i ciekawych książek. Z tego Wielkiego stosiku jeszcze nie wszystkie książki przeczytałam i teraz kiedy mam czasu w nadmiarze mam zamiar zabrać się solidnie za czytanie. I oczywiście zbierać książki na następne stosiki.

środa, 26 sierpnia 2015

Lilith. Tom I. Dziedzictwo - Jo. E. Rach

Nagła przeprowadzka z zinej i surowej Islandii do bajecznie kolorowego, pełnego słońca Cannes wprowadza w życie Sha niezłe zamieszanie. Nowe miejsce, nowa szkoła a w niej dwa największe ciacha na tej planecie: Daniel – czarnowłosy, śniadoskóry i wyjątkowo zdolny syn gospodyni domowej i Chris – porażający swoją urodą, platynowłosy anioł, bogatszy chyba od samego Boga. Do tego obaj zdecydowanie zainteresowani nową, tajemniczą koleżanką. W takich warunkach świat Sha mógłby być rajem, gdyby nie przerażające, apokaliptyczne sny, nawiedzające ją od chwili, kiedy w jednym z nich zobaczyła imię Lilith, gdyby nie koszmarne wrażenie, że jakaś nieznana moc chce zawładnąć jej ciałem i zdobyć nad nią kontrolę.

Sha wraz z ojcem przeprowadza się z Islandii do słonecznego Cannes. Tam poznaje dwóch przystojnych chłopaków: Daniela i Chrisa. Z obydwoma od razu znajduje wspólny język i stają się najlepszymi przyjaciółmi. Sielanka nie trwa jednak długo, gdyż dziewczynę nawiedzają dziwne i przerażające sny. Sny, które mają doprowadzić do tego iż wypowiadając na głos imię LILITH przyjmie ona swoje dziedzictwo. Czy Sha jest jednak na to gotowa? 

" I wtedy nadeszła katastrofa! Obrzydliwy, tępy koczkodan, który dzięki mojemu kretynizmowi śmiał teraz zakłócać taką wspaniałą chwilę."

"Lilith" to debiut pisarski Jo. E. Rach. Tylko czy udany? Według mnie pomysł dobry, ale wykonanie już nie. Autorka nie umiała wykorzystać potencjału i wyszło takie misz-masz. Całości brakowało sensu, a samo zakończenie szybkie i urwane. Styl pisania jakby pisała nastolatka (bez obrazy :) Są oczywiście uzdolnione nastolatki, które z powodzeniem wydały książki). Dialogi beznadziejne i niedopracowane, a postacie płytkie, samolubne i źle wykreowane. Główna bohaterka choć mam szesnaście lat to w jednej chwili zachowuje się jak bogata smarkula a  w drugiej jak dorosła kobieta. Co do chłopaków to szkoda gadać. Jeden zakompleskiony biedak, który oburza się na cały świat i manifestuje swoja odrazę do burżujów ubierając się jak łachmaniarz. Drugi zaś to pewny siebie, ale też skryty Chris, który jest dziedzicem wielkiej fortuny. Na domiar złego cała trójka: Sha, Daniel i Chris urodzili się tego samego dnia. No i pozostaje jeszcze ta dziwna relacja Sha z ojcem. Ten facet po prostu nie zachowuje się jak przystało na prawdziwego tatę przystało. Pozwala o wszystkim decydować córce np. o tym kogo zatrudnić, co kupić, co zrobić na obiad itp. Coś takiego jest totalnie nienormalne. A końcówka niewiele wyjaśnia w tej kwestii. 

Jedynie co mnie zachwyciło w tej książce to okładka. Jest naprawdę śliczna, ale nie dorównuje treści. Niestety w tym przypadku powiedzenie "Nie oceniaj książki po okładce" jest jak najbardziej trafne. Jednak jak mówią "Każda poczwara znajdzie swego amatora" tak i książka znajdzie swoich zwolenników. Ja do nich nie należę i tak już pozostanie. 

Tytuł polski: Lilith. Tom I. Dziedzictwo
Autorka: Jo. E. Rach
Wydawca: Novae Res
Data wydania: 2015
Ilość stron: 320 



czwartek, 20 sierpnia 2015

Imperium robotów. Bunt człowieka - Mark Stay

Powrót na bloga. Przez ostatnie kilka miesięcy z przykrością stwierdzam, że byłam zbyt zajęta swoim życiem by prowadzić bloga. Teraz powróciłam i zamierzam regularnie wstawiać posty. Na początek będzie o książkę,  którą kupiłam pod wpływem impulsu. A jest to "Imperium robotów. Bunt człowieka". No to zaczynam :)

Jakiś czas temu Ziemię najechały roboty, które całkowicie ją opanowały. Od tamtej pory ludzie stali się więźniami na własnej planecie i obowiązują ich dwa najważniejsze prawa:

1. NIE WYCHODZIĆ Z DOMU !
2. PRZESTRZEGAĆ POLECEŃ ROBOTÓW !

I tak już od trzech lat żyją ludzie zamknięci w domach swoich czy cudzych. Wszyscy się poddali i stracili nadzieję na ocalenie.

Sean Flynn razem z matką, Kate zostają ulokowani (dzięki "dobremu" znajomemu) w nowym domu, gdzie dołącza do nich rodzeństwo: Alex i Nathan. A później także dziesięcioletni Connor, który najpierw stracił matkę, a następnie był świadkiem jak roboty zabiły jego ojca. Kate namówiła więc kontrolującego ten rejon Pana Smythe by pozwolił jej zaopiekować się chłopcem. I powoli (zbyt powoli) mijają dni, które nie różnią się od innych.

Aż pewnego dnia dzięki zepsutemu Xboxowi. W czasie naprawy dochodzi do spięcia, które wyłącza czipy wszczepione ludziom przez roboty w celu kontrolowania. Sean i pozostali próbują sprawdzić jak długo to będzie działać i czy to wyłączenie jest na stałe. W trakcie próby chłopak wpada na pomysł odszukanie ojca, który był pilotem RAF-u i brał udział w walce z wrogiem. Niestety ludzie szybko polegli, a Sean stracił kontakt z ojcem. Za namową towarzyszą mu jego przyjaciele. Choć cała ta wyprawa jest niebezpieczna to znajdą sprzymierzeńców i odkryją sposób na pokonanie robotów. Czy jednak chłopakowi uda się odnaleźć ojca?

"Imperium robotów. Bunt człowieka" to moja pierwsza książka tego gatunku. Zwykle nie przepadam za wielkimi robotami. Dzięki pewnemu anime (czytaj: Gundam Seed) polubiła te wielkie maszyny. A tutaj mamy różne roboty i to złe do "szpiku kości". A jakie są moje wrażenia po przeczytaniu? Całkiem pozytywne. A sama książka mi się spodobała. Jak to bywa w trakcie czytania obdarzam sympatią lub niechęcią bohaterów przewijających się przez książkę. Tu było podobnie i najbardziej polubiłam: Sean'a, Nathana i Connora. Natomiast najmniej polubiłam Alex. Jeszcze jedna postać była całkiem interesująca: Pan Smythe. Zakompleksiony facet, który dzięki robotom zauważył swoją szansę i wiedział jak ją wykorzystać. Choć jego koniec był przewidywalny to jednak był ważną postacią w książce.

"- Umiem czytać - warknął Nathan. - Przeczytałem Władcę pierścieni w dwanaście godzin (...)
 - Nie widziałam, że wydali skróconą wersję."

Naprawdę cieszę się, że kupiłam "Imperium robotów. Bunt człowieka". Autor ma naprawdę niesamowitą wyobraźnię jeśli chodzi o te wielkie metalowe puszki. Choć motyw opanowania naszej planety przez roboty jest stary jak świat to to co stworzył Mark Stay robi wrażenie. Zwykle ludzie walczą z wrogiem do upadłego, a tu szybko zostali pokonani i tylko czworo nastolatków próbowało coś zrobić.  Oprócz tych najważniejszych postaci, czyli Sean'a, Kate, Nathana, Alex, Connora i Pana Smythe pojawiają się na krótko postacie drugoplanowe, które choć nie są najważniejsze to mają swój udział w pomaganiu Seanowi i jego przyjaciołom. I pomimo to nie ma tu żadnego misz-maszu, a całość ma swój zrozumiały ciąg.

Co zaś się tyczy okładki to wyd, Amber wybrało okładkę filmową (tak, tak, niedawno  na ekrany kin trafił film na podstawie tej książki). Zwykle wolę okładki oryginalne a nie filmowe. W tym jednak przypadku tak przypadła mi do gusty, choć moim zdaniem jest nieco myląca. Chodzi mi o dziewczynę na okładce, którą zapewne jest Alex. Wg. niej to prawdziwa wojowniczka, twarda dziewczyna, która nie daje sobie w kaszę dmuchać. Rzeczywistość jednak odbiega od tego, a Alex bardzo powoli się rozkręca. A Sean okładkowy idealnie oddaje wyobrażenie o jego książkowy pierwowzorze. Jeśli zaś chodzi o film to nie miałam okazji obejrzeć, czego bardzo żałuję. Nie jestem więc w stanie porównać filmu i książki. Wiem tylko jak głosi notatka z tyłu okładki: "Powieść jest doskonałym uzupełnieniem filmu, rozszerza fabułę o dodatkowe wątki i postaci." Co z kolei dowodzi (nie po raz pierwszy), że książki bywają lepsze od filmów.

Na koniec mogę dodać, że warto sięgnąć po "Imperium robotów. Bunt człowieka". Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Nadaje się w sam raz na letnie wieczory.

Tytuł polski: Imperium robotów. Bunt człowieka
Tytuł oryginału: Robot Overlords
Autor: Mark Stay
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: rok 2015
Ilość stron: 332