poniedziałek, 18 lipca 2016
Zupełnie jak moja babcia ...
W mojej rodzinie się czyta. Niestety nie wszystkim się to podoba. Moja babcia zawsze pyta: Nie szkoda ci pieniędzy na te bzdury? Ale jak to? A ja ciągle powtarzam, że lepiej wydać kasę na książki niż na papierosy, alkohol czy narkotyki. Czytanie jest zdrowe. Nauczyłam się więc po prostu ignorować jej niemiłe komentarze.
sobota, 16 lipca 2016
Mój odwieczny problem ...
Brak miejsca na półce - kto tego nie zna? Ja już od dłuższego czasu mam ten problem. A książek wciąż przybywa. Teraz moje skarby zajmują prawie każdą wolną i nadającą się przestrzeń w moim pokoju. Zawsze mamie powtarzam, że jakby wybuchł pożar albo inny kataklizm to najpierw ratować książki :-P
piątek, 1 lipca 2016
Książkowy przegląd - CZERWIEC 2016
Och czerwiec to mój ulubiony miesiąc. Z trzech powodów: moje urodziny, zaczyna się lato i dzień ojca. Tym razem ten cudowny miesiąc obfitował w książki (dużo książek). Oprócz tych prezentów urodzinowych, o których był kilka postów wcześniej udało mi się zebrać jeszcze kilka fajnych i ciekawych książek. Właściwie są tu same nowości, które ukazały się w ostatnich miesiącach.
Ostatnimi czasy skusiłam się na komedie w wykonaniu polskich autorek i autorów. Tutaj są dwie z nich, które naprawdę rozbawiły mnie do łez. A skoro już mowa o łzach to w przypadku "Promyczka" nie obejdzie się bez kilku opakowań chusteczek. No i są tu też dwie książki autorki bestsellerowej serii Lux, która podbiła serce czytelniczek (niestety nie moje). Ponadto jedna książka z wymiany, która zapowiada się ciekawie. Nie przedłużając zaprezentuję Wam jak to wszystko wygląda :-)
Na pierwszy ogień pójdą książki z wydawnictwa FILIA, które jest jednym z moich ulubionych. To oni wydali przecudowną serię Angelfall i Dziesięć płytkich oddechów. O dwóch częściach Angelfall pisałam wcześniej: Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata i Angelfall. Penryn i Świat Po. Plusem tego wydawnictwo są też śliczne okładki :)
1. Awaria małżeńska - Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz --> Czytałam, że to zabawna książka, która idealnie nadaje się na letnie wieczory.
2. Dark Elements. Ognisty pocałunek i Dark Elements. Arktyczny dotyk - Jennifer L. Armentrout --> Ciekawa książka z gargulcami i demonami (boski Roth wymiata)
3. Jak cię zbabić kochanie? - Alek Rogoziński --> Podobno świetna komedia kryminalna
Jak widać cztery z tych książek trochę przerażają swoją objętością. Nie mniej jak już wiem z doświadczenia zwykle szybko się je czyta. Najciężej mi się czytało "Promyczek", który mnie totalnie rozczarował. Jak dla mnie historia jest zbyt dołująca. Na szczęście zaopatrzyłam się w komedie, które mam nadzieję wyciągną mnie z dołka po "Promyczku". Co do książek Jennifer L. Armentrout to miałam okazję przeczytać: Obsydian, który niestety okazał się przeciętną historią o kosmitach. Dlatego też trochę z obawą podchodzę do Dark Elements.
Teraz coś pomieszanego: Thriller, erotyk i new adult.
1. Niebezpieczne kłamstwa - Becca Fitzpatrick --> Nowa książka autorki bestsellerowej serii "Szeptem".
2. Solo dla niej - A.L. Jackson --> Muzyka i seks
3. Przekroczyć granice - Katie McGarry --> Więcej o książce
Muszę przyznać, że z trudem udało mi się zdobyć "Niebezpieczne kłamstwa". Oj namęczyłam się w jej poszukiwaniu. Jako, że bardzo lubię tę autorkę i jej książki (Seria Szeptem i Black Ice) mam nadzieję, że i ta mi się spodoba. O "Przekroczyć granice" pisałam dwa posty wcześniej i wiecie już, że nie zachwyciła mnie ta książka. Co do "Solo dla niej" to nie oczekuję zbyt wiele. Wiem już z opisu, że bohaterem jest znany gwiazdor, który wplątuje się w skandal. Być może jest podobna do np. "Za sceną", która ogólnie mi się podobała ale nie zalicza się do moich ulubionych.
A tutaj moja perełka:
Wydawnictwo Papierowy Księżyc postanowiło wydać w nowej odsłonie przygody rudej wiedźmy Wolhy. To zapewne ucieszyło wielu czytelników, gdyż stare wydanie z Fabryki Słów było niezwykle trudne do zdobycia. Ja na wieść o tym skakałam z radości. Mało co nie zeszłam na zawał :-) Ponadto Papierowy Księżyc, że tak powiem wydali dwie książki za jednym zamachem. Otóż połączyli "Zawód: Wiedźma" cz. 1 i 2 w jednym tomie. Dla mnie to bardzo fajny pomysł. Dużym plusem jest też cudowna okładka. Te z poprzednich części są takie sobie i cieszę się, że ta jest zupełnie inna. Co najważniejsze stylem nie odbiega od "Wiernych wrogów" czy "Roku szczura" i już mogę powiedzieć, że ładnie się obok nich prezentuje. Wielkie podziękowania należą się mojej siostrze, która wypatrzyła tę książkę lata temu w bibliotece (to były piękne czasy). To jej zawdzięczam możliwość poznania rudej W-Rednej, która podbiła moje serce. Recenzje znajdziecie tutaj: Zawód: Wiedźma Cz.1 i Zawód: Wiedźma Cz.2.
Na koniec książka z wymiany: Nefilim autorstwa Thomasa Sniegoskiego. Z informacji z tyłu książki wynika, że na jej podstawie powstał serial. Nie wiem czy to dobrze czy nie, ale miałam okazję obejrzeć ten miniserial. Do obejrzenia skusiło mnie to, że jest to historia z aniołami w tle i Paul Wesley (znany z roli Stefana z "Pamiętników wampirów"). Jednak było to prawie dziesięć lat temu i pamiętam, że nawet mi się podobał. Teraz zaś mam okazję przeczytać i zdecydować co bardziej mi się podoba: książka czy serial. A tu różnie bywa. Czasami jest to książka, a czasami serial czy film. A zdarza się też tak, że zarówno i to i to mi się podoba.
Plakat promujący serial:
To by było na tyle. Nieźle co? Najpierw urodzinki a teraz to. Po podliczeniu wyszło, że udało mi się w tym miesiącu zebrać imponujący stosik (20 książek plus 2 kolorowanki dla dorosłych).
sobota, 25 czerwca 2016
Były sobie świnki trzy - Olga Rudnicka
Zostać bogatą wdową ...
Żeby to było takie proste ...
Były sobie świnki trzy: Jolka, Kama i Martusia, które chciały zostać bogatymi wdowami. Wspólnie postanowiły uśmiercić swoich mężów by cel ten osiągnąć. Ale okazuje się, że zabicie własnego męża jest trudniejsze niż im się wydawało. Tak więc decydują, że każda z nich zabije męża innej. Ustalają nawet kolejność śmierci małżonków zaczynając od męża Kamy a kończąc na drugiej połówce Jolki. Niestety zwykły przypadek a raczej wypadek psuje ich szyki. Na ich szczęście (a na nieszczęście małżonków) jakaś tajemna siła czuwa nad przyjaciółkami i ku ich zaskoczeniu realizacja morderczego planu rusza do przodu. Niebawem też panie zdobywają przydatną i żądną zemsty wspólniczkę, która przystaje do ich "spółki". Czy uda im się pozbyć ukochanych tak by nie trafić za kratki?
Olga Rudnicka w moim przekonaniu to prawdziwa królowa komedii kryminalnych na papierze. Choć nie ukrywam, że chętnie obejrzałabym film na podstawie jej książek, przy których można się nieźle uśmiać. Ten kto już miał do czynienia z jej twórczością ten dobrze wie o czym piszę.
"Były sobie świnki trzy" to moja jej pierwsza książka tej autorki. O jej twórczości słyszałam już od kilku lat. Jednak zbyt sceptycznie podchodzę do polskich autorek. Zwykle polskie klimaty nie cieszą się moją sympatią. Po prostu nie mogłam się do nich przekonać. Teraz za sprawą Olgi Rudnickiej to się zmienia.
Czytając tę książkę miałam naprawdę niezły ubaw i wielokrotnie wybuchałam śmiechem z zabawnych perypetii Jolki, Kamy i Martusi. Nieraz w trakcie lektury zastanawiałam się jak to możliwe, że tak tępym i naiwnym babom udaje się "bez przeszkód" eliminować mężów? Czy to rzeczywiście siła wyższa im pomaga jak uważa Martusia? A może lepiej siła diabelska? Koniec końców rezultaty są jakie są i wszystkie panie są zadowolone.
Pani Rudnicka jak już wiem (z portalu Lubimy Czytać) stworzyła kolejną zgrabną i
rozśmieszającą do łez komedię, która wciąga czytelnika w nieudolne intrygi uknute przez nierozgarnięte kobiety, zabawne dialogi i ... happy end (oczywiście nie dla wszystkich). W zabawny sposób przedstawia jak można się pozbyć męża nie mając jego krwi na rękach (nie, nie mówię tu o płatnym zabójcy). To po prostu zwykłe przypadki niezwykłych wypadków, które kończą się śmiercią. Choć z punktu widzenia czytelnika to niewiarygodne jak to jest, że policja wierzy w przypadki (no po za jednym wyjątkiem). I kto tu jest bardziej naiwny?
rozśmieszającą do łez komedię, która wciąga czytelnika w nieudolne intrygi uknute przez nierozgarnięte kobiety, zabawne dialogi i ... happy end (oczywiście nie dla wszystkich). W zabawny sposób przedstawia jak można się pozbyć męża nie mając jego krwi na rękach (nie, nie mówię tu o płatnym zabójcy). To po prostu zwykłe przypadki niezwykłych wypadków, które kończą się śmiercią. Choć z punktu widzenia czytelnika to niewiarygodne jak to jest, że policja wierzy w przypadki (no po za jednym wyjątkiem). I kto tu jest bardziej naiwny?
Ale oczywiście trzeba pamiętać, że to tylko fikcja i takie rzeczy są mało prawdopodobne. Policja jest raczej skuteczne i nie ma się co łudzić, że prawda nie wyjdzie na jaw. Pytanie tylko: kiedy?
Nie mniej książka i to co stworzyła autorka to moim zdaniem majstersztyk komedii kryminalnej. Lektura obowiązkowa dla stróżów prawa i nie tylko :-) Dla mnie zaś to jedna z ulubionych książek. Co z kolei prowadzi do tego, że autorka trafiła na moją listę ulubionych autorów. Nie pozostaje mi nic innego jak serdecznie polecić zabawne przygody trzech przyjaciółek, które pragną w łatwy sposób lepszego życia. Jestem pewna, że będziecie pękać ze śmiechu.
Ocena: 10/10
Tytuł: Były sobie świnki trzy
Autorka; Olga Rudnicka
Wydawnictwo: Wyd. Prószyński i S-ka
Data wydania: marzec 2016
Ilość stron: 360
piątek, 17 czerwca 2016
Przekroczyć granice - Katie McGarry
Zły chłopak
Zagubiona dziewczyna
Byli sobie przeznaczeni
Czy miłość zdoła uleczyć ich serca?
Czy pomoże im na nowo odnaleźć sens życia?
Echo Emerson kilka lat wcześniej przeżyła coś strasznego, co pozostawiło blizny na jej ciele i duszy. To wydarzenie było tak potworne, że dziewczyna wyparła jej z pamięci. Zostaje zmuszona do wzięcia udziału w terapii prowadzonej przez panią Collins. Wszystko po to by przywrócić jej pamięć i pomóc odzyskać normalność.
Noah Hutchins stracił rodziców a on i jego młodsi braci zostają umieszczeni w rodzinach zastępczych. Z dobrego uczni i sportowca staje się outsiderem. Jednak by odzyskać braci musi udowodnić, że nadaje się na opiekuna. Kuratorka zmusza więc go do udziału w terapii pani Collins.
Dziewczyna i chłopak przeżyli ciężkie chwile i teraz pragną odzyskać normalność, która pomoże im wrócić do życia. Łączą swoje siły by pokonać system i ona: by poznać prawdę o wydarzeniu sprzed dwóch lat, on: by wywalczyć prawo do opieki nad braćmi.
"Przekroczyć granice" to pierwsza wydana w Polsce książka autorki Katie McGarry. Być może i książka jest dobra ale ja osobiście uważam, że nie dla mnie. Zbyt wiele widzę tu podobieństw do innych książek np. zły chłopak i dobra dziewczyna - Idealna chemia, chodzenie na terapię do szkolnego psychologa, wyparcie wspomnieć - Mara Dyer, gra w bilard i włam do gabinetu psychologa - Szeptem. Pewnie mogłabym wymienić więcej ale po co? Oryginalnością książka nie grzeszy. Przez cały czas czytania miałam też wrażenie, że już gdzieś coś podobnego czytałam. Fabuła niczym nie nie zaskoczyła, a zakończenie było przewidywalne. To według mnie są minusy.
Na plus mogę przyznać, że postacie są dobrze wykreowane. Echo - dziewczyna po przeżyciach, która pragnie normalności i Noah - chłopak, który walczy o odzyskanie braci. Oboje mają swoje mocne i słabe momenty, ale ogólnie da się ich lubić. Choć pod koniec był moment kiedy miałam ochotę potrząsnąć Echo. Co ona wyprawiała???
Na uwagę zasługuje nie mniej ważna postać: Pani Collins. Odgrywa w tej całej historii kluczową rolę i choć bywa wkurzająca to bez niej ta książka nie miałaby sensu. Ona jest takim łącznikiem miedzy Echo, Noah i normalnością. Z jej pomocą osiągają swoje cele. Nie mnie muszę zaznaczy, że nie podoba mi się to, że dorośli zawsze wiedzą wszystko lepiej i wiedzą co jest dobre a co złe dla dzieci. Nikt nie jest nieomylny i każdy popełnia błędy, ale to nie znaczy, że może wydawać sądy w czyichś sprawach.
Jeszcze sprawa imion. Echo i Ares. Jak dowiadujemy się z treści matka Echo to miłośniczka mitów greckich stąd też imię Echo i jej brata Ares. Tylko dla mnie to trochę nieporozumienie jeśli chodzi o jej brata. Z tego czego można się dowiedzieć to był on dobry, dbał o siostrę i miał nastawienie pokojowe. A Ares to przecież imię boga wojny. To mi jakoś nie bardzo do niego pasuje. Ale cóż autorka ma prawo do wybierania imion postaciom.
"Przekroczyć granice" okazało się dla mnie rozczarowaniem. Choć polubiłam głównych bohaterów, a także kilka postaci drugoplanowych to jak najszybciej chcę zapomnieć o książce. Zbyt wiele dramatów. Niby kończy się dobrze, ale czegoś mi tu zabrakło. Może ktoś inny będzie potrafił docenić tę historię bo ja tego zrobić nie umiem. Jak na razie jest to najgorsza książka z gatunku Young Adult jaką miałam okazję przeczytać.
Ocena: 3/10
Tytuł polski: Przekroczyć granice
Tytuł oryginału: Pushing the Limits
Autorka: Katie McGarry
Wydawca: MUZA
Data wydania: Czerwiec 2016
Ilość stron: 495
Subskrybuj:
Posty (Atom)










