Nastolatka Margo Cook razem z rodzicami przenosi się z centrum Nowego Jorku do prowincjonalnego miasteczka Wolftwon. Od przyjazdu dręczą ją dziwne koszmary, w których podczas pełni ucieka przez ciemny las przed tajemniczym i groźnym prześladowcą. Jej lęk potęguje gęsta puszcza otaczająca miasteczko, po której biega stado wilków, wyjąc do księżyca. W szkole Margo poznaje Ivette Reno, outsaiderkę w hermetycznej społeczności Wolftwon, a także Maxa Stone'a, zamkniętego w sobie blondyna, należącego do grupy metalowców.
Jaki mroczny sekret ukrywa Max? Jaki związek mają z nim tajemnicze sny Margo? Jaka naprawdę jest małomiasteczkowa rzeczywistość?
"On mnie dobija ... Ale i tak zaczynam go lubić. Jest jakiś dziwny, ale fajny na swój sposób. I taki tajemniczy."
Margo razem z Ivette stara się rozwiązać mroczą zagadkę ciążącą na Wolftown od kilkunastu lat. A kiedy na niebie pojawi się księżyc w pełni i jej sny staną się prawdą, nic już nie będzie takie samo jak przedtem ...
"Wilk" to debiutancka powieść młodej pisarki Katarzyny Bereniki Miszczuk. I jak dla mnie jest to całkiem dobry początek kariery pisarskiej tej pani. Przyznam, że nie bardzo lubię czytać książek polskich autorów i autorek. "Wilk" jednak jest wyjątkiem. Już od pierwszej strony trzyma w napięciu. Choć dla niektórych wydawać byś się mogła zbyt przewidywalna to warto ją przeczytać. Ja osobiście przeczytałam ją kilka lat temu i do tej pory często do niej wracam. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz ją czytała to płakałam ze śmiechu. Margo jest zabawna i jeszcze te jej komentarze. No i oczywiście nie mogło zabraknąć przystojnego i tajemniczego bohatera jakim jest boski Max. Co do stylu pisana to jest bardzo prosty. Taki w sam raz dla nastolatków pragnących oderwać się od ponurej rzeczywistości. Sam pomysł na książkę uważam za świetny. Nie przepadam za wilkami (bądź ludźmi zamieniającymi się w wilki) jednak w tym przypadku zakochałam się w tych wilkach, zwłaszcza w Maxie. Polecam i zachęcam również do sięgnięcia po kontynuację.
Tytuł polski: Wilk
Autorka: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawca: Muza (wyd. I),
Wydawnictwo W.A.B. (wyd. II)
Rok wydania: 2006 (wyd. I), 2013 (wyd. II)
Cena: 29, 90 zł (wyd. I), 32, 90 zł (wyd. II)
Ilość stron: 290 (wyd. I),
piątek, 25 października 2013
Alicja w Krainie Zombi - Showalter Gena
KRONIKI BIAŁEGO KRÓLIKA
"A teraz miałam się nauczyć, jak zamieniać zombie w popiół. Miałam robić coś istotnego. Miałam ratować inne rodziny przed cierpieniem, jakiego sama doznałam."
Żałuję, że nie mogę się cofnąć w czasie i postąpić inaczej w wielu sprawach. Powiedziałabym swojej siostrze: nie. Nigdy nie błagałabym matki, by porozmawiała z ojcem. Zasznurowałabym usta i przełknęła te nienawistne słowa. Albo chociaż uściskałabym siostrę, mamę i tatę po raz ostatni. Powiedziałabym, że ich kocham. Żałuję ... tak, żałuję.
Jej ojciec miał rację. Potwory istnieją ...
By pomścić śmierć rodziny, Alicja musi się nauczyć, jak walczyć z zombie.
Nie spocznie, dopóki nie odeśle każdego żywego trupa z powrotem do grobu. Na zawsze.
Wszyscy znają "Alicję w krainie czarów". Teraz przyszedł czas na poznanie "Alicji w krainie zombie". Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i przyznam, że ta książka przypadła mi do gustu. Pokazuje świeże spojrzenie na zombie, które różnią się od tych jakich znamy. Te potwory są "duchowe". Nie są materialne i nie każdy je widzi.
Ojciec Alicji je widział. A po tragicznej śmierci całej rodziny również dziewczyna zaczyna je widzieć. W miasteczku, do którego się przeprowadziła jest grupa osób zwalczających zombi. Jednym z nich jest tajemniczy i przystojny, Cole. Już od pierwszego spotkania coś się dzieje między Alicją a Cole'm.
Autorka naprawdę w ciekawy sposób przedstawiła żywe trupy. Fajne jest to, że bohaterowie walczą z nimi w sferze duchowej. Ich duch oddziela się od ciała i dopiero wtedy są w stanie z nimi walczyć. W tamtej postaci również odnoszą obrażenia. Co ciekawe grupa walczących z zombie posiada antidotum w razie gdyby ktoś z nich został ugryziony przez żywego trupa.
Oprócz walki z zombie mamy tu również rozpoczynający się gorący romans między główną bohaterką a Cole'm. Moim skromnym zdaniem autorka jednak zbyt skromnie to przedstawiła. Trochę denerwujące są wizje, które oboje przeżywają, a które z czasem stają się prawdą. Przyznam, że w tej sprawie się pogubiłam.
"(...) Z drugiej strony mógł to być odruch irytacji. Na dobrą sprawę gwałciłam go wzrokiem."
Całość podsumowując jest bardzo dobra. A książka mimo swej przerażającej objętości jest wciągająca i trzyma w napięciu do ostatniej strony. Książka ma również bonus w postaci wywiadu z autorką.
Tytuł polski: Alicja w krainie zombie
Tytuł oryginału: Alice in Zombieland
Autorka: Gena Showalter
Wydawca: Harlequin Teen
Rok wydania: 2013
Cena: 32,90 zł
Ilość stron: 505 + kilka stron wywiadu
"A teraz miałam się nauczyć, jak zamieniać zombie w popiół. Miałam robić coś istotnego. Miałam ratować inne rodziny przed cierpieniem, jakiego sama doznałam."
Żałuję, że nie mogę się cofnąć w czasie i postąpić inaczej w wielu sprawach. Powiedziałabym swojej siostrze: nie. Nigdy nie błagałabym matki, by porozmawiała z ojcem. Zasznurowałabym usta i przełknęła te nienawistne słowa. Albo chociaż uściskałabym siostrę, mamę i tatę po raz ostatni. Powiedziałabym, że ich kocham. Żałuję ... tak, żałuję.
Jej ojciec miał rację. Potwory istnieją ...
By pomścić śmierć rodziny, Alicja musi się nauczyć, jak walczyć z zombie.
Nie spocznie, dopóki nie odeśle każdego żywego trupa z powrotem do grobu. Na zawsze.
Wszyscy znają "Alicję w krainie czarów". Teraz przyszedł czas na poznanie "Alicji w krainie zombie". Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i przyznam, że ta książka przypadła mi do gustu. Pokazuje świeże spojrzenie na zombie, które różnią się od tych jakich znamy. Te potwory są "duchowe". Nie są materialne i nie każdy je widzi.
Ojciec Alicji je widział. A po tragicznej śmierci całej rodziny również dziewczyna zaczyna je widzieć. W miasteczku, do którego się przeprowadziła jest grupa osób zwalczających zombi. Jednym z nich jest tajemniczy i przystojny, Cole. Już od pierwszego spotkania coś się dzieje między Alicją a Cole'm.
Autorka naprawdę w ciekawy sposób przedstawiła żywe trupy. Fajne jest to, że bohaterowie walczą z nimi w sferze duchowej. Ich duch oddziela się od ciała i dopiero wtedy są w stanie z nimi walczyć. W tamtej postaci również odnoszą obrażenia. Co ciekawe grupa walczących z zombie posiada antidotum w razie gdyby ktoś z nich został ugryziony przez żywego trupa.
Oprócz walki z zombie mamy tu również rozpoczynający się gorący romans między główną bohaterką a Cole'm. Moim skromnym zdaniem autorka jednak zbyt skromnie to przedstawiła. Trochę denerwujące są wizje, które oboje przeżywają, a które z czasem stają się prawdą. Przyznam, że w tej sprawie się pogubiłam.
"(...) Z drugiej strony mógł to być odruch irytacji. Na dobrą sprawę gwałciłam go wzrokiem."
Całość podsumowując jest bardzo dobra. A książka mimo swej przerażającej objętości jest wciągająca i trzyma w napięciu do ostatniej strony. Książka ma również bonus w postaci wywiadu z autorką.
Tytuł polski: Alicja w krainie zombie
Tytuł oryginału: Alice in Zombieland
Autorka: Gena Showalter
Wydawca: Harlequin Teen
Rok wydania: 2013
Cena: 32,90 zł
Ilość stron: 505 + kilka stron wywiadu
czwartek, 24 października 2013
Cierpienia młodego wampira - Tim Collins
"Chloe uśmiechnęła się do mnie na matematyce, ale wtedy wysunęły się moje kły, nie mogłem więc uśmiechnąć się do niej. Gdybym tylko mógł jakoś wyrazić swoje prawdziwe uczucia. Może napiszę wiersz."
Nigel Mullet jest po prostu zwyczajnym, przeciętnym wampirem. Został przemieniony w trudnym wieku piętnastu lat i pozostanie w tym wieku na zawsze, zmagając się po wsze czasy z trądzikiem, mutacją i nieporadnością w kontaktach z dziewczynami.
Książka ta jest błyskotliwym i dowcipnym pamiętnikiem Nigela. Zapisał w nim desperackie próby zwrócenia uwagi miłości swojego życie, Chloe, ciągłe zawstydzenie zachowaniem swoich wampirzych rodziców (to takie żenujące, kiedy próbują gryźć twoich kolegów) oraz jak bardzo wszystko wydaje się niesprawiedliwe, kiedy jest się nieumarłym od ponad osiemdziesięciu lat, a nigdy nie miało się dziewczyny.
Bohater zmuszony jest do spędzania czasu z gotami i emo, by nie zwracać na siebie uwagi. Bez końca walczy też z dezorientującym pragnieniem zatopienia kłów w szyi Chloe. Czy kiedykolwiek zdobędzie swoją ukochaną?
" Poszedłem dziś do szkoły. Później wybrałem się na spacer z Chloe. Gdy wróciłem do domu, wypiłem na obiad krew grupy AB+."
"Cierpienia młodego wampira" to typowa książka dla nastolatków. Jest pisana prostym językiem i obfituje w śmieszne sytuacje. Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Tak właściwie to z nudów. Książka nie jest gruba i bardzo szybko się ją czyta. A właśnie czegoś takiego potrzebowałam. I cóż mogę napisać? Jest śmieszna. A problemy "nastoletniego" wampira bardzo przypominają te, które przeżywają śmiertelni nastolatkowie. Oczywiście jest parę wyjątków np. picie krwi, zima skór i to co zwykle dotyczy wampirów. "Cierpienia młodego wampira" pokazują, że nie łatwo być nastoletnim wampirem. Polecam książkę raczej młodszym czytelnikom, choć moim zdaniem każdy się przy niej będzie dobrze bawił.
Tytuł polski: Cierpienia młodego wampira
Tytuł oryginału: Diary of a Wampy Vampire
Autor: Tim Collins
Wydawca: Bellona
Rok wydania: 2013
Cena: 25 zł (w Empiku)
Ilość stron: 188
Nigel Mullet jest po prostu zwyczajnym, przeciętnym wampirem. Został przemieniony w trudnym wieku piętnastu lat i pozostanie w tym wieku na zawsze, zmagając się po wsze czasy z trądzikiem, mutacją i nieporadnością w kontaktach z dziewczynami.
Książka ta jest błyskotliwym i dowcipnym pamiętnikiem Nigela. Zapisał w nim desperackie próby zwrócenia uwagi miłości swojego życie, Chloe, ciągłe zawstydzenie zachowaniem swoich wampirzych rodziców (to takie żenujące, kiedy próbują gryźć twoich kolegów) oraz jak bardzo wszystko wydaje się niesprawiedliwe, kiedy jest się nieumarłym od ponad osiemdziesięciu lat, a nigdy nie miało się dziewczyny.
Bohater zmuszony jest do spędzania czasu z gotami i emo, by nie zwracać na siebie uwagi. Bez końca walczy też z dezorientującym pragnieniem zatopienia kłów w szyi Chloe. Czy kiedykolwiek zdobędzie swoją ukochaną?
" Poszedłem dziś do szkoły. Później wybrałem się na spacer z Chloe. Gdy wróciłem do domu, wypiłem na obiad krew grupy AB+."
"Cierpienia młodego wampira" to typowa książka dla nastolatków. Jest pisana prostym językiem i obfituje w śmieszne sytuacje. Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Tak właściwie to z nudów. Książka nie jest gruba i bardzo szybko się ją czyta. A właśnie czegoś takiego potrzebowałam. I cóż mogę napisać? Jest śmieszna. A problemy "nastoletniego" wampira bardzo przypominają te, które przeżywają śmiertelni nastolatkowie. Oczywiście jest parę wyjątków np. picie krwi, zima skór i to co zwykle dotyczy wampirów. "Cierpienia młodego wampira" pokazują, że nie łatwo być nastoletnim wampirem. Polecam książkę raczej młodszym czytelnikom, choć moim zdaniem każdy się przy niej będzie dobrze bawił.
Tytuł polski: Cierpienia młodego wampira
Tytuł oryginału: Diary of a Wampy Vampire
Autor: Tim Collins
Wydawca: Bellona
Rok wydania: 2013
Cena: 25 zł (w Empiku)
Ilość stron: 188
środa, 23 października 2013
Crescendo - Becca Fitzpatrick
"Jeszcze dwa miesiące temu Patch był upadłym aniołem. A potem uratował mi życie, odzyskał skrzydła i został moim aniołem stróżem."
Zaczęły się wakacje. Nora i Patch spędzają razem święto 4 lipca na plaży. Wszystko układa się wręcz idealnie. Jednak tego wieczoru coś się zmieni. Między Norą a upadłym aniołem coś się będzie psuło. A na drodze do ich szczęści stoją archaniołowie, którzy nie ufają Patchowi i zrobią wszystko by wysłać go do piekła. Nora nie chce do tego dopuścić i zrywa z nim. Na domiar złego chłopak zostaje przydzielony jako stróż do jej największego wroga ... Marcie. Nora jest przerażona i zrozpaczona, ale na szczęście może liczyć na swoją przyjaciółkę, Vee, z którą nie raz wpakują się w kłopoty. Ktoś "życzliwy" informuje ją, że to Patch jest odpowiedzialny za śmierć jej taty. Dziewczyna początkowo nie chce w to wierzyć. Jednak z czasem dowody, które znajduje świadczą przeciwko upadłemu aniołowi. Prawda, która wychodzi na jaw jest przerażająca a życie Nory ponownie jest zagrożone. Czy tym razem Patch ocali dziewczynę mimo, że nie jest już jej stróżem? Na jaw wychodzi również sekret skrywany przez mamę Nory. Czy Nora wybaczy to, że jej mama ukrywała prawdę o jej prawdziwym ojcu?
"Patch był w moim śnie. Dzieliliśmy go. To w jakiś sposób było realne."
"Crescendo" to kontynuacja przygód śmiertelnej dziewczyny i upadłego anioła. Podobnie jak poprzednia książka i ta trzyma wysoki poziom. Plusem całej książki oczywiście jest boski Patch. Natomiast Nora zasługuje u mnie na wielki minus. Jej zachowanie jest wręcz irytujące. Na szczęście na koniec idzie po rozum do głowy i znów jest taka jak w "Szeptem". Jak plus możemy również zaliczyć dodanie nowych postaci (zwłaszcza Scotta). Dobre jest również to, że w tej części jest nieco więcej Rixona. Jako minus zaliczyłabym również Marcie, która moim skromnym zdaniem jest bezczelna. Choć miałam nadzieję, że spotkanie tej zołzy zakończy się na "Szeptem" to teraz już wiem, że jeszcze ją spotkamy. Podoba mi się także, że w tej części poznajemy prawdę o śmierci taty Nory i jaki to wszystko ma ze sobą związek. Bo oczywiście jak wiemy spotkanie Patcha i Nory nie było przypadkowe. A tutaj sięgamy nieco wcześniej i dowiadujemy się jak to wszystko się zaczęło i kto naprawdę stoi za zabiciem jej taty. Całość jest równie dobra jak poprzednia i cieszę się, że taka książka powstała.
"- Kocham cię - wymruczał w moje włosy. Jestem teraz szczęśliwszy niż kiedykolwiek wcześniej."
Tytuł polski: Crescendo
Tytuł oryginału: Crescendo
Autorka: Becca Fitzpatrick
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Rok wydania: 2011
Cena: 32,90 zł
Ilość stron: 395
Zaczęły się wakacje. Nora i Patch spędzają razem święto 4 lipca na plaży. Wszystko układa się wręcz idealnie. Jednak tego wieczoru coś się zmieni. Między Norą a upadłym aniołem coś się będzie psuło. A na drodze do ich szczęści stoją archaniołowie, którzy nie ufają Patchowi i zrobią wszystko by wysłać go do piekła. Nora nie chce do tego dopuścić i zrywa z nim. Na domiar złego chłopak zostaje przydzielony jako stróż do jej największego wroga ... Marcie. Nora jest przerażona i zrozpaczona, ale na szczęście może liczyć na swoją przyjaciółkę, Vee, z którą nie raz wpakują się w kłopoty. Ktoś "życzliwy" informuje ją, że to Patch jest odpowiedzialny za śmierć jej taty. Dziewczyna początkowo nie chce w to wierzyć. Jednak z czasem dowody, które znajduje świadczą przeciwko upadłemu aniołowi. Prawda, która wychodzi na jaw jest przerażająca a życie Nory ponownie jest zagrożone. Czy tym razem Patch ocali dziewczynę mimo, że nie jest już jej stróżem? Na jaw wychodzi również sekret skrywany przez mamę Nory. Czy Nora wybaczy to, że jej mama ukrywała prawdę o jej prawdziwym ojcu?
"Patch był w moim śnie. Dzieliliśmy go. To w jakiś sposób było realne."
"Crescendo" to kontynuacja przygód śmiertelnej dziewczyny i upadłego anioła. Podobnie jak poprzednia książka i ta trzyma wysoki poziom. Plusem całej książki oczywiście jest boski Patch. Natomiast Nora zasługuje u mnie na wielki minus. Jej zachowanie jest wręcz irytujące. Na szczęście na koniec idzie po rozum do głowy i znów jest taka jak w "Szeptem". Jak plus możemy również zaliczyć dodanie nowych postaci (zwłaszcza Scotta). Dobre jest również to, że w tej części jest nieco więcej Rixona. Jako minus zaliczyłabym również Marcie, która moim skromnym zdaniem jest bezczelna. Choć miałam nadzieję, że spotkanie tej zołzy zakończy się na "Szeptem" to teraz już wiem, że jeszcze ją spotkamy. Podoba mi się także, że w tej części poznajemy prawdę o śmierci taty Nory i jaki to wszystko ma ze sobą związek. Bo oczywiście jak wiemy spotkanie Patcha i Nory nie było przypadkowe. A tutaj sięgamy nieco wcześniej i dowiadujemy się jak to wszystko się zaczęło i kto naprawdę stoi za zabiciem jej taty. Całość jest równie dobra jak poprzednia i cieszę się, że taka książka powstała.
"- Kocham cię - wymruczał w moje włosy. Jestem teraz szczęśliwszy niż kiedykolwiek wcześniej."
Tytuł polski: Crescendo
Tytuł oryginału: Crescendo
Autorka: Becca Fitzpatrick
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Rok wydania: 2011
Cena: 32,90 zł
Ilość stron: 395
Serce w chmurach - Jennifer E.Smith
"Spóźniła się tylko cztery minuty, co, jeśli się zastanowić wcale nie wydaje się dużo. To tyle, ile przerwa na reklamy, pauza między szkolnymi zajęciami, ugotowanie posiłku w kuchence mikrofalowej. Cztery minuty to tyle co nic."
Co by się mogło stać gdyby spóźnić się cztery minuty na samolot? Oczywiście po pierwsze samolot już by startował (samoloty to nie to co kolej, gdzie jak się spóźnisz na pociąg to nic takiego się nie stanie bo sam pociąg będzie opóźniony). I co można zrobić czasem do następnego lotu, gdy w hali nie ma nikogo konkretnego? I jak dla mnie wystarczyłaby dobra książka.
Hadley właśnie spóźniła się na samolot i to tylko cztery minuty, które zmienią jej życie. Dziewczyna miała tym samolotem lecieć do Anglii do ojca, który powtórnie się żenił. Hadley nie bardzo miała na to ochotę i całą winę zwalała na ojca. W hali było niewielu oczekujących na następny lot, a wśród nich Oliver, który zaoferował jej opiekę nad bagażem. I tak zaczyna się zwykła znajomość. Dziewczyna dowiaduje się, że chłopak również leci do Anglii co bardzo ją cieszy.
"Kiedy ma się już z górki - mówi- pięćdziesiąt dwa lata mogą przelecieć jak pięćdziesiąt dwie minuty (...) Kiedy z kolei jest się młodym i zakochanym, siedmiogodzinny lot może sprawiać wrażenie wieczności."
Podróż w towarzystwie Olivera upływa jej przyjemnie. Oboje zbliżają się do siebie i w trakcie lot opowiadają sobie o swoim życiu, swoich lękach i planach na przyszłość. Niestety wszystko co piękne szybko się kończy i nadszedł czas niechętnego rozstania. Hadley lekko spóźniona trafia do kościoła, w którym odbywa się ślub jej ojca. Z trudem robi dobrą minę do złej gry. Od pary gości weselnych dowiaduje się, że wybierają się jeszcze na pogrzeb znajomego. I coś zaskakuje w jej głowie. Szybko wybiega z kościoła. Po długiem i męcząc wycieczce dziewczyna trafi do właściwego kościoła i widzi Olivera. Niestety ich ponowne spotkanie nie przebiega tak jakby dziewczyna chciała. Uświadamia sobie, że nadszedł czas rozstania i każde z nich powinno iść własną drogą.
Hadley wróciła na wesele ojca i co więcej zaczęła nawet doceniać to co ma. Udało jej się szczerze z nim porozmawiać i dalsza część przyjęcia weselnego mile jej mijała. Zaakceptowała nawet nową żonę ojca. Ku jej zaskoczeniu pojawia się tam Oliver. Dziewczyna czuje się w miarę szczęśliwa i teraz ma nadzieję, że wszystko między nią a Oliverem dobrze się ułoży. Oboje planują wróć do USA i kontynuować znajomość.
"Podchodzi chłopak z książką.
Podchodzi chłopak w przekrzywionym krawacie.
Podchodzi chłopak i siada obok niej."
Tytuł polski: Serce w chmurach
Tytuł oryginału: The Statistical Probability of Love at First Sight
Autorka: Jennifer E. Smith
Wydawca: Bukowy Las
Rok wydania: 2012
Cena: 31,90 zł
Ilość stron: 222
Co by się mogło stać gdyby spóźnić się cztery minuty na samolot? Oczywiście po pierwsze samolot już by startował (samoloty to nie to co kolej, gdzie jak się spóźnisz na pociąg to nic takiego się nie stanie bo sam pociąg będzie opóźniony). I co można zrobić czasem do następnego lotu, gdy w hali nie ma nikogo konkretnego? I jak dla mnie wystarczyłaby dobra książka.
Hadley właśnie spóźniła się na samolot i to tylko cztery minuty, które zmienią jej życie. Dziewczyna miała tym samolotem lecieć do Anglii do ojca, który powtórnie się żenił. Hadley nie bardzo miała na to ochotę i całą winę zwalała na ojca. W hali było niewielu oczekujących na następny lot, a wśród nich Oliver, który zaoferował jej opiekę nad bagażem. I tak zaczyna się zwykła znajomość. Dziewczyna dowiaduje się, że chłopak również leci do Anglii co bardzo ją cieszy.
"Kiedy ma się już z górki - mówi- pięćdziesiąt dwa lata mogą przelecieć jak pięćdziesiąt dwie minuty (...) Kiedy z kolei jest się młodym i zakochanym, siedmiogodzinny lot może sprawiać wrażenie wieczności."
Podróż w towarzystwie Olivera upływa jej przyjemnie. Oboje zbliżają się do siebie i w trakcie lot opowiadają sobie o swoim życiu, swoich lękach i planach na przyszłość. Niestety wszystko co piękne szybko się kończy i nadszedł czas niechętnego rozstania. Hadley lekko spóźniona trafia do kościoła, w którym odbywa się ślub jej ojca. Z trudem robi dobrą minę do złej gry. Od pary gości weselnych dowiaduje się, że wybierają się jeszcze na pogrzeb znajomego. I coś zaskakuje w jej głowie. Szybko wybiega z kościoła. Po długiem i męcząc wycieczce dziewczyna trafi do właściwego kościoła i widzi Olivera. Niestety ich ponowne spotkanie nie przebiega tak jakby dziewczyna chciała. Uświadamia sobie, że nadszedł czas rozstania i każde z nich powinno iść własną drogą.
Hadley wróciła na wesele ojca i co więcej zaczęła nawet doceniać to co ma. Udało jej się szczerze z nim porozmawiać i dalsza część przyjęcia weselnego mile jej mijała. Zaakceptowała nawet nową żonę ojca. Ku jej zaskoczeniu pojawia się tam Oliver. Dziewczyna czuje się w miarę szczęśliwa i teraz ma nadzieję, że wszystko między nią a Oliverem dobrze się ułoży. Oboje planują wróć do USA i kontynuować znajomość.
"Podchodzi chłopak z książką.
Podchodzi chłopak w przekrzywionym krawacie.
Podchodzi chłopak i siada obok niej."
Tytuł polski: Serce w chmurach
Tytuł oryginału: The Statistical Probability of Love at First Sight
Autorka: Jennifer E. Smith
Wydawca: Bukowy Las
Rok wydania: 2012
Cena: 31,90 zł
Ilość stron: 222
Subskrybuj:
Posty (Atom)











